Dzisiaj post będzie utrzymany w klimacie świątecznym. Bo święta kojarzą mi się nieodłącznie z Colą (sick!), a dzisiaj o nowym produkcie Coca Coli będzie właśnie!

Tradycją w mojej rodzinie jest to, że podczas wspólnych spotkań żłopiemy litrami colę. Może nie jest to specjalnie zdrowe, ale niektóre rodziny żłopią napitki dużo mocniejsze, więc nie czujemy się specjalnie winni : )
Oczywiście nie jest żadną niespodzianką, że Cola, tak samo jak inne gazowane „soft drinki” to syf, ale czasami po prostu można się napić jeśli ma się ochotę. Co więcej, sam reklamuję Colę jako jeden z lepszych napojów podczas zawodów czy bezpośrednio po mega ciężkim treningu... Ale uważam za robienie z ludzi idiotów, kiedy coś, co jest ewidentnie niezdrowe  próbuje się sprzedać jako „eko-prozdrowotny produkt”. A tak jest w przypadku nowej Coca Coli Life, którą (nie wiem czy wiecie) firma wypuściła w zeszłym roku (w Europie, w tym u nas, w zeszłym roku, w Chile i Argentynie w 2013 r.).

https://www.youtube.com/watch?v=iBzWy0uaE_k

Widocznie dział marketingowy musiał stwierdzić, że bycie naturalnym i ekologicznym jest teraz na czasie i że jeśli zmieni się kolor puszki na zielony, dosłodzi się trochę Stevią zamiast zwykłym cukrem i nazwie „Life”, to ludzie to łykną jako produkt prozdrowotny... Seriously?!

 


Photo by www.idigitaltimes.com

06 kwiecień | Laboratorium

KOMENTARZE (0)

KOMENTUJ

W poprzednich dwóch częściach pisałem o tym, jak sobie radzić z przeziębieniem. Dzisiaj będzie kilka wskazówek jak się uporać z naszym planem treningowym, kiedy już zdołaliśmy się uporać z przeziębieniem/pomniejszą kontuzją i jesteśmy gotowi wsiąść na nasz przykurzony już rower. czytaj więcej →