Mistrzostw Polski w triathlonie urodziło się w tym sezonie tyle, co grzybów po deszczu. Niezależnie od tego, startowanie w imprezie z tej kategorii dostarcza dodatkowych emocji, no i jak się wygra, to można zawsze powiedzieć, że jest się mistrzem Polski:) A więc... GIT Gołdap!

Mimo, że mój wynik z Piaseczna nie powalał na kolana i był okraszony dużą dawką cierpienia to wiedziałem, że na Mistrzostwach Polski Amatorów na ¼ IM w GIT Gołdap mogę zrobić naprawdę dobry czas i powalczyć o pudło w swojej kategorii.

Mój trener zawsze mi powtarza „bądź cierpliwy, TO przyjdzie”. Starałem się więc nie panikować przed startem, licząc na to, że „TO” zdecyduje się przyjść akurat przy tych zawodach. W ogóle najlepiej by było gdyby „TO” przyszło i już zostało ze mną na zawsze…

Założenia

O ile na dłuższych dystansach założenia i strategia ścigania się odgrywają dużą rolę, to na dystansie ¼ IM i olimpijskim założenie mam zazwyczaj jedno: ooooogieeń!
Wiedziałem natomiast, że ze startowych Tips&Tricks które ostatnio odkryłem wykorzystam dwa:

1. założenie dwóch czepków na pływanie, żeby powstrzymać błędnik od wariowania przy zetknięciu z zimną wodą (która nie była tak naprawdę zimna, ale jeśli ktoś nie ma możliwości trenowania co jakiś czas na wodach otwartych, to różnica temperatur w stosunku do wody w basenie jest spora).

2. Salt Sticks! Nie wiem czemu dopiero teraz zdecydowałem się na przetestowanie tabletek z sodem, potasem i magnezem, mimo że wiem o ich istnieniu od dawna. W każdym razie, miało być bardzo ciepło (32C+) i stwierdziłem, że warto spróbować – tabletki są naturalne, wyszedłem więc z założenia, że raczej nie zaszkodzą, a może i pomogą.

Pływanie

Starty z wody są według mnie zawsze bardziej chaotyczne niż z brzegu. Jakoś tak się zazwyczaj dzieje, że startując z wody ludzie ustawiają się jak najbliżej linii startu, niezależnie od poziomu umiejętności. Najlepszym przykładem jestem ja! Mimo, że znacznie odstaję od czołówki na pływaniu, to zawsze możecie mnie zobaczyć w pierwszym rzędzie :) Oczywiście później za to płacę. Tym razem, mimo ustawienia się w pierwszej linii (a jakże!), to umiejscowiłem się z boku, dzięki czemu nie było zbyt dużo walki. Mimo tego, mój średni czas na 100m jest ciągle gorszy o prawie 10 sekund od mojego Tpace na basenie. Zdecydowanie do poprawki.

Tip: w miarę możliwości ustawiajcie się na pływaniu w taki sposób, żeby brać pierwszą bojkę szeroko po zewnętrznej (chyba, że pływacie naprawdę szybko). To znaczy, że jeśli mamy pierwszy zwrot w lewo (bojkę mijamy lewym ramieniem), to ustawcie się po prawej stronie stawki. Lepiej nadrobić trochę dystansu i ominąć boję szerzej, niż utkwić razem z tłumem ludzi tuż przy niej.

Rower

Zdecydowanie moja najsilniejsza dyscyplina. Pomimo bycia „analitycznym ćpunem”, to tym razem jechałem bez Power Tap’a, czyli nie miałem ani pomiaru mocy, ani nawet kadencji. Powtarza się znowu spory minus piasty z pomiarem mocy, czyli fakt, że jest ona dedykowana dla jednego koła – w moim przypadku treningowego. Kiedy zakładam tylne koło startowe - tracę wszystkie dane. Ale jak już mówiłem, nie o dane w tym wyścigu chodziło, tylko o…ogień! Średnia prędkość wyszła 38.5 km/h, przy trochę pofałdowanej trasie, co dało split’a 1:10:15 na 45 km. Całkiem nieźle, chociaż byłem kilka razy zdegustowany peletonami, które mnie wyprzedzały, tylko po to, żebym potem musiał mijać 6 osób na raz.

Tip: Zjazdy NIE SŁUŻĄ do odpoczywania! Bardzo dużo ludzi jedzie na tyle mocno podjazdy, że muszą potem odpoczywać na zjazdach. Warto trochę odpuścić na podjeżdżaniu pod górę, żeby potem móc mocniej pocisnąć na zjeździe. To samo zresztą mówi Rafał Herman po ostatnim IM we Frankfurcie.

Bieg

Na większości zawodów dotychczas biegłem „na przeżycie”. Tym razem, pomimo trasy poprowadzonej w sporej części po ubitym piachu i kamieniach, biegło mi się świetnie (myślę, że to również zasługa Salt Stick’ów). Było ciepło, ale specjalnie mi to nie przeszkadzało (strażacy polewający zawodników wodą byli mistrzami świata) i zalogowałem średni czas 4:11/km. Mogło być lepiej, ale patrząc po czasach czołówki, wszyscy pobiegli naprawdę wolno – najlepszy czas na biegu wynosił 38:52.

W sumie wszystko złożyło się na wynik 2:14:57 i 3 miejsce w kategorii wiekowej na MP. Ponadto, życiówka pobita o 6 minut, z dobrymi perspektywami na jeszcze lepszy czas gdyby trasa biegowa była w całości „po twardym”. Krótko mówiąc – I’m happy!

Odżywianie w dniu zawodów:

Śniadanie: jajecznica z dwóch jajek, mały batat, 3 kromki chleba, herbata
Pre race: woda!
Rower: 750 ml wody kokosowej z około 40 g. Maltodekstryny, 1 żel ALE (też maltodekstryna), 2x Salt Stick
Bieg: 200 ml wygazowanej coca coli, 2x Salt Stick, ¼ kubka wody co 3.3 km

Pudło

champion.jpg (orig)                                                                                                     Na powyższym zdjęciu drugi, ale tak naprawdę to trzeci...

Przy wręczaniu nagród było trochę zamieszania, bo nie wiadomo dlaczego wyczytali mnie dwa razy jako zawodnika, który zajął drugie miejsce, a nie trzecie. Przy zamieszaniu i zmęczeniu karnie odebrałem medal za drugie…:) Ale potem spędziłem jakieś 30 minut na przekonywaniu wszystkich, że powinienem być trzeci, a nie drugi – w końcu się okazało, że wynikło jakieś nieporozumienie z różnymi klasyfikacjami (GIT osobno i mistrzostwa Polski osobno). Tak czy siak – trzecie miejsce w kategorii i 20 miejsce w Mistrzostwach Polski Amatorów bardzo mnie cieszy!

 

08 lipiec | 3xRACE

KOMENTARZE (8)

3xjanusz

Dzięki Mateusz, ciekawy artykuł. Hmm, może w rzeczywistości było trochę mniej, bo pewnie wypiłem tak ze 3/4 bidonu. Ale tak czy siak, w perspektywie tego artykułu to bardzo dużo:). Ja ciągle testuje mój "idealny plan" odżywiania na start. Generalnie zjedzenie żelu tym razem było wyjątkiem - często nie jem żeli nawet na połówce. teraz przez to, że start był o 12, byłem naprawdę MEGA głodny już przed pływaniem:) Jak zwykle, różne organizmy różne podejścia i każdy musi szukać złotego środka!

Mateusz

Całkiem sporo. Ja na olimpijce mam dwa żele po 61kcal i swoje izo ok. 160kcal, czyli max 280kcal. ale chyba można mniej. http://www.active.com/a3_articles/3c1e1c5c-5a54-4169-9ba0-5e2e11a6a60f/1?page=1

3xjanusz

Dzięki! Mateusz - musiałem policzyć, bo na co dzień nie posługuję się w ogóle kaloriami. Bardziej się trzymam ilości białka/węgli, ale też pi razy drzwi. W sumie 454 kcal mi wyszło na wyścig. Generalnie trzymam się zasady, że na rowerze przyjmuję 30-50 g węgli na godzinę w postaci płynu i nic nie jem, chyba, że naprawdę mam pusty żołądek - wtedy wrzucam jakiś żel/banana. Na biegu zawsze brałem co było pod ręką na stacjach, ale myślę, że będę się teraz trzymał opcji z wygazowaną colą, którą biorę z T2.

Mateusz

W sumie ile kalorii przyjąłeś w trakcie zawodów?

mateusz

Gratulacje! Nieźle! Biorę się do roboty! :)

3xjanusz

Dzięki Marta! Dzięki Krezus:) W Warszawie są do dostania w większości sklepów biegowych (np. w Guru Sport na Meissnera i wszystkich Ergo ). Wszyscy mają ten sam produkt: http://www.saltstick.com/products/sscaps/cfeatures.htm

Krasus

Gratuluję wyniku, 2:15 to już coś:) A Salt Sticks gdzie kupujesz? Nigdy nie testowałem, ale mój organizm dużo wypaca podczas wysiłku w upale, więc byłyby chyba dobrym pomysłem...

Marta

Brawo Janusz!

KOMENTUJ

W poprzednich dwóch częściach pisałem o tym, jak sobie radzić z przeziębieniem. Dzisiaj będzie kilka wskazówek jak się uporać z naszym planem treningowym, kiedy już zdołaliśmy się uporać z przeziębieniem/pomniejszą kontuzją i jesteśmy gotowi wsiąść na nasz przykurzony już rower. czytaj więcej →