O tym jak ważny (i czy ważny w ogóle) jest trening pływacki w triathlonie na poziomie amatorskim.

Rzadko się chwalę swoimi treningami i życiówkami czy to na blogu, czy to na FB, ale tą się pochwalę. A co tam, mój blog, to mogę:)

Ostatnio na treningu wreszcie udało mi się zejść poniżej sześciu minut na 400 metrów, Dokładniej 5:48 przy totalnie nieumiejętnym rozłożeniu sił, więc wiem, że mam jeszcze zapas na tym dystansie. YAY!

Po ponad trzech latach nauki pływania, a tym samym ogromnej dawce pokory przyjmowanej na treningach na basenie, udało mi się łyknąć barierę sześciu minut z czego się mega cieszę. Nie wiem jak bardzo (i czy w ogóle) to się przełoży na moje splity pływackie na wodach otwartych bo to zupełnie inna bajka, ale nareszcie zaczynam czuć, że zaczynam w miarę dobrze pływać. To natomiast dało mi do myślenia, na ile ważne są kolejne urwane sekundy i minuty w wodzie.

Nie jest żadną niespodzianką, że jeśli ktoś nie pływał zawodniczo będąc dzieciakiem, to nigdy nie dorówna tym, którzy to robili. Deal with it. Ale trzeba pracować z tym co się ma, a nie z tym co by się chciało mieć, więc musimy wycisnąć najlepszy czas jaki możemy. Ale właśnie – czy „musimy”?

Otóż chyba nie do końca

Wydaje mi się, że potrzeba umiejętności “dobrego pływania” (czyt. zrobienia szybkiego splitu na zawodach na odcinku pływackim) jest proporcjonalna do miejsca, które chcemy zająć, ale tylko jeśli wiemy, że mamy szansę walczyć o miejsca w czubie. To jak ważne jest pływanie zmniejsza się w znacznym stopniu im dłuższy jest dystans. Nie biorę pod uwagę dystansu z draftingiem, gdzie miejsce na którym się znajdujemy po wyjściu z wody determinuje jak mocno i szybko pojedziemy na rowerze.  Natomiast na dystansach bez draftingu możemy obejść się z dostatecznym pływaniem i ciągle, szczególnie na zawodach w Polsce, robić dobre wyniki (i miejsca w klasyfikacji).  To również powtarzam swoim początkującym zawodnikom. Oczywiście nie znaczy to, żeby nie robić treningów pływackich (według mnie minimum 2-3 razy w tygodniu). Natomiast nie uważam, że początkujący lub amatorzy ze środka stawki powinni stawiać główny nacisk na pływanie - zakładając, że są w stanie bez problemu przepłynąć min. 1.5 x dystans planowany na zawody podczas treningu.

Załóżmy, że ktoś jest w stanie przepłynąć 1.9km ze średnią 1:55/100m (czyli czas pływania około 36 minut). Ta sama osoba jedzie odcinek rowerowy w czasie 2h 35 minut i biegnie w np. 1h 40 minut. Teraz zastanówmy się ile czasu na trening dana osoba poświęci na poprawienie szybkości pływania na tempo 1:40/100m (czyli czas pływania 32 minuty, ale to aż 15 sekund na 100m szybciej na dystansie 1.9km!), a ile na np. trening nacelowany na zwiększenia prędkości na rowerze i zmniejszenie splitu rowerowego do np. 2h 28 minut.

Do poprawy techniki i wydolności pływackiej na tyle, żeby poprawić czas na dystansie 1.9km o 15 sekund/100m, będziemy zapewne musieli dodać co najmniej 2 dodatkowych treningów pływackich lub znacznie zwiększyć dystans przepływany w tygodniu. Jeśli nam się to uda, a zawody pójdą idealnie to uda nam się urwać 4 minuty na pływaniu od ostatniego wyniku.

Ten sam zawodnik jednak może zachować tę samą ilość treningów pływackich i doskonalić dalej swoją technikę w ich trakcie (co i tak najpewniej wpłynie na polepszenie czasu pływackiego albo przynajmniej znacznego zwiększenia komfortu w wodzie) równocześnie dodając 1-2 treningi rowerowe (lub zmienić specyfikę dotychczasowych treningów) i polepszyć swój czas na rowerze o 5-10 minut. Jednocześnie jak wszyscy wiemy, im mocniejsi jesteśmy na rowerze, tym mocniejszy bieg jesteśmy w stanie zrobić, tak więc w przypadku skupienia się na treningu rowerowym nasze splity biegowe też mogą się polepszyć. Tym samym możemy zrobić wynik lepszy o kilkanaście minut od poprzedniego.

Wszyscy zawodnicy znają powiedzenie, że na pływaniu w triathlonie „nie można wygrać zawodów, ale można je przegrać”. No tak, ale w przypadku osób, które walczą głównie o życiówkę, ewentualnie o dobre miejsce w klasyfikacji grupowej amatorów, myślę, że na pływaniu nie można też zawodów zbytnio przegrać – chyba, że nie skończymy etapu pływackiego.

Oczywiście w idealnym świecie mielibyśmy czas na trenowanie wszystkich dyscyplin tyle ile potrzebujemy i na regenerację pomiędzy treningami. Ale w świecie amatorów trzeba ustalać priorytety i wybierać najbardziej optymalne rozwiązania.

KOMENTARZE (7)

Janusz

Hej Artur, dzięki za komentarz:) Priorytetem dla amatora, który się nie bije o czołówkę powinno być (według mnie) pływanie na tyle, żeby się nim zbytnio nie zajechać. Dałeś swój przykład więc też się do niego odniosę - oczywiście w przypadku kiedy się uczysz konkretnej czynności od zera musisz poświęcić na nią dużo czasu. Swoją drogą 1:26 w zawodach 2.5 roku po rozpoczęciu nauki pływania to dobry wynik! Mówisz o różnicy maraton na czysto vs maraton w IM - różnica w twoim przypadku jest bardzo duża i powiedziałbym, że wynika ona z niewystarczającego przygotowania na rowerze niż "słabego" pływania. Nawet jeśli się odpuści trening pływacki i straci, powiedzmy, 5 minut na całym dystansie (czyli na IM twoje tempo na 100m byłoby prawie 10s wolniejsze niż czas który popłynąłeś!) a dołożysz trening na rowerze/biegu to możesz tam zyskać nieporównywalnie więcej. Ci którzy najszybciej biegają w IM są zazwyczaj w czołówce na rowerze (Nie mowię o np. Starkym, którego misją jest po prostu rozbijanie kolejnych rekordów tras!:)).

Artur

Nie do końca masz rację z "ważnością" pływania. Jest taka kategoria neofitów triathlonowych jak ja. Mam 48 lat. Pierwszy basen (25m) przepłynąłem 2.5roku temu w jakieś...45minut. Od tego czasu zrobiłem niejakie postępy, Na IM w Bydgoszczy 3,8km w 1h26min udało się przepłynąć. Ale. Jak ważne jest pływanie w takim przypadku jak mój? BARDZO. Bo jeżeli po pływaniu jesteś nieżywy to rower może się pociągnie jakoś tam, ale na bieganiu już sił nie ma. I o ile maraton normalnie robię w tempie 5.30 na lajcie to niestety w pełnym dystansie już jest bliżej 6.45. To jak lekko czy ciężko pływamy przekłada się szczególnie na ostatnią część wyścigu kiedy potrzebujemy najwięcej energii. A trening pływacki może i jest czasem ciężki ale nie obciąża aż tak organizmu jak pozostałe składowe sporty. Więc uważam, że pływać powinno się jak najczęściej. Lepiej częściej i mniej niż rzadko i dużo.

pływak85

Omg, jak patrzę na te wasze czasy.... ehhh trzeba się wziąć w końcu za robotę a nie przelegiwać na rekreacyjnych :)

3xjanusz

Dzięki Professore!:) Również najlepszego, bez kontuzji i (już) bez potrzeby kręcenia na trenażerze!

Artur Pupka

Podzielam Twoje zdanie Januszu. Wielu amatorow zwieksza dystans lub ilosc treningow plywackich pod tytulem: wyjde mniej zmeczony... Uwazam, ze poprawa techniki, 3xtrening plywacki wystarcza amatorowi w walce o zyciowki czy dobre miejsce w AG. Poprawa jakosci, objetosci roweru wplynie tez na jakosc biegu, jak zauwazyles. W efekcie da to lepszy wynik na mecie niz tylko skupienie sie na treningu plywackim. Z konczacymi sie Swietami: najlepsze zyczenia dla Wszystkich Czytelnikow strony i samego Redaktora rowniez:)

3xjanusz

Dzięki Dario za komentarz. Tak jak pisałem, prawdziwa walka o sekundy w wodzie ma sens wtedy, kiedy ścigamy się na krótszych dystansach, o wysokie pozycje! A swoją drogą progres z 21 minut do 18:30 w rok, to naprawdę DOBRZE!

dario

100% agree, mój przykład bardzo słabego amatora mi się udało dojść z 21m na 1.000 do 18.30m (co zajęło 1 rok) podczas gdy bieg na 10km z 48.41 na 43.41m w ciągu 5miesięcy

KOMENTUJ

W poprzednich dwóch częściach pisałem o tym, jak sobie radzić z przeziębieniem. Dzisiaj będzie kilka wskazówek jak się uporać z naszym planem treningowym, kiedy już zdołaliśmy się uporać z przeziębieniem/pomniejszą kontuzją i jesteśmy gotowi wsiąść na nasz przykurzony już rower. czytaj więcej →