Ostatni wpis na blogu to wpis o wypadku, więc rzeczywiście niektórzy mogli odnieść wrażenie, że nie tylko się nie wylizałem po kontuzji, ale że jeszcze ciągle lamentuje. Nic bardziej mylnego!

Każda kontuzja, nawet ta, która na początku wydaje się kompletną masakrą daje nam możliwośc zrobienia kroku w tył i spojrzenia z szerszej perspektywy – na nasz trening, lub na to gdzie jesteśmy w danym momencie swojego życia. Z każdej takiej sytuacji możemy wyjść mocniejsi i z konkretną nauką. Zapewne pierwsze o czym myślimy w przypadku kontuzji to sfera fizyczna, ale to jest tak naprawdę zawsze do wypracowania. ZAWSZE osiągniemy to co chcemy za pomocą treningu, chyba, że mamy jakieś ograniczenia chorobowe. Dla mnie ważniejszą i dużo trudniejszą stroną zmian jest ta psychiczna i mentalna.

Niedawno minęło sześć miesięcy od wspomnianego dzwonu. Przez ten czas, od resetu, jakim było walnięcie łbem w barierkę, wszystkie dziedziny mojego życia zaliczały falę wznoszącą (no dobra, może poza udzielaniem się na naszej kochanej GPW:)). Moja sprawność rosła, a w związku z tym rosła ilość treningów. Odkryłem uroki treningu funkcjonalnego i ruchu „movement”. Okazało się, że z pomocą banalnych ćwiczeń funkcjonalnych jestem w stanie biegać szybciej, kręcić mocniej i pływać lżej.

Rosła również w zastraszającym tempie ilość „pracy w pracy i po pracy”, co było przekładalne na brak nowych postów na blogu i mniej czasu na życie osobiste i rodzinne.
Również, jak niektórzy z Was pewnie wiedzą, dołączyłem jako trener do klubu triathlonowego TriWawa, który jest zbiórką zajebiście pozytywnie zakręconych ludzi z mega optymistycznym i ambitnym podejściem do tematu trenowania.
Jednocześnie coraz popularniejsze staje się 3xRadio, które ewidentnie dojrzało do wniesienia je na kolejny poziom.
W samym świecie triathlonowym też się dzieje nie lada! Mistrzostwa Europy ETU na dystansie IM w Poznaniu, Olimpijka od WTC w Warszawie, mnóstwo nowych startów w sezonie. Nowe nazwiska wśród zawodników ze świetnymi perspektywami, nowi amatorzy, którzy chcą zmienić swoje życie i zacząć trenować. Amatorzy i PROsi poprawiające swoje życiówki i ci którzy nie dowieźli, przesadzili albo przeliczyli się właśnie tylko po to, żeby wrócić silniejszymi.

To wszystko utwierdza mnie tylko w przekonaniu, że triathlon to jest coś bez czego nie mogę funkcjonować i że "to jest to"! 

06 styczeń | Trening

KOMENTARZE (4)

3xjanusz

Dzięki! Bedziemy się ciąć!:)

b@rTAS

raz że wpisy, dwa że i radio w końcu zaczęło nadawać! Będę miał niekłamaną przyjemność pościgać się z autorem w Lubaszu 15ego maja:) Póki co zasuwam w "bazie"! Pozdro! TRI

3xjanusz

Dzięki Greg! Wracam do pisania:)

Greg

Welcome back! chciałoby sie powiedzieć:) Ładnie napisane! Faktycznie, znudziło sie ciągłe zaglądanie na stonę bez żadnego nowego wpisu. Dzieki i prosimy o więcej wsparcia, wiecej takich pozytywnych doładowań.

KOMENTUJ

W poprzednich dwóch częściach pisałem o tym, jak sobie radzić z przeziębieniem. Dzisiaj będzie kilka wskazówek jak się uporać z naszym planem treningowym, kiedy już zdołaliśmy się uporać z przeziębieniem/pomniejszą kontuzją i jesteśmy gotowi wsiąść na nasz przykurzony już rower. czytaj więcej →